::: X-Files: The Game :::
"Dlaczego? Dlaczego przytrafiło się to właśnie mnie? Zawsze miałem nadzieję, że takie sprawy mnie nigdy nie będą dotyczyć. Przecież to miało być banalne zadanie - odnalezienie pary zaginionych agentów! A teraz Ludzie-W-Czerni chcą mnie zabić... Mam nadzieję, że tekst opisujący całą moją niewiarygodną historię otworzy oczy innym ludziom. Oni cały czas szukają... Nawet nie mam szans, by się ukryć. Słyszę kroki po schodach... Jezu! To ONI!". Dokument zatytułowany "Oni są wszędzie": DZIEŃ PIERWSZY Ten dzień zapowiadał się jak każdy inny w mojej pracy. Wszedłem do budynku i podszedłem do agenta Marka Cooka. Spytałem go co nowego. Agent Mark zawiadomił mnie, że przyjechała jakaś szycha z Waszyngtonu, po czym poszedł do swojego pokoju. Ja też poszedłem do pokoju - swojego: prosto, a następnie w lewo. Usiadłem przy biurku. Niestety, nie zdążyłem się zrelaksować, gdyż zadzwonił telefon - dyrektor Shanks chciał mnie niezwłocznie zobaczyć. Podniosłem akta przydzielonej mi sprawy i uważnie je przeczytałem. Nie mogłem wiedzieć, jak skończy się ta historia. Gdybym wiedział!... Z szuflady wyjąłem swoją odznakę FBI, kajdanki i broń. Poszedłem prosto (2 razy), skręciłem w prawo, następnie prosto, w lewo i znów prosto. Stanąłem przed Meeting Room. Obróciłem się w lewo i otworzyłem szafkę przeznaczoną dla agentów. Wyciągnąłem z niej lornetkę, wytrych, latarkę, gogle pozwalające widzieć w ciemności i teczkę do kolekcjonowania poszlak. Zamknąłem szafkę. Poszedłem w prawo do biura Shanksa. Tam czekali na mnie dyrektor Skinner i Shanks. Najpierw zagadnąłem Skinnera. Wypytałem go o wszystko, między innymi o bieżącą sprawę agentów specjalnych Mouldera i Scully. Dowiedziałem się, że ostatnio znaleźć ich można było w Comity Inn, w pobliżu Everett, w stanie Washington. Zwróciłem się do dyrektora Shanksa z prośbą o wyjaśnienie zadania. Kazał mi się wpisać w APB (All Points Bulletin) i przydzielił mnie agentowi Cookowi. Wyszedłem na korytarz. Tam spotkałem Cooka. Porozmawiałem z nim o współpracy. Zaprosił mnie do swojego biura. Już w biurze zapytałem agenta, nad czym obecnie pracuje. Podałem mu dokumenty dotyczące sprawy. Po chwili wróciłem do swojego biura. Obejrzałem biuletyn, po czym rozsiadłem się na krześle. Włączyłem komputer. Niestety, nie dane było mi grać. Jako imię wpisałem CRAIG WILLMORE, jako hasło: SHILOH (informacja widoczna na tablicy korkowej). Wszedłem w APB, wysłałem list gończy za agentami Mulderem i Scully. Gdy komputer wykonał zleconą mu pracę, wyszedłem na korytarz, gdzie spotkałem Skinnera. Zaproponował rozpoczęcie sprawy od wizyty w Comity Inn (które "dodało się" do moich "akt podróży"). W swoim inventory przejrzałem aktualnie interesujące mnie: Everett, później Comity Inn. Postanowiłem udać się w to miejsce... Znajdowałem się w Everett Comity Inn, jego głównym pomieszczeniu. Przede mną stała recepcjonistka. Przed oczami machnąłem jej swoją odznaką, wypytałem ją o przybycie agentów do hotelu i poprosiłem o udostępnienie ich pokojów. Pozwoliła mi je przeszukać. Wszedłem do pokoju agenta Mouldera. Niemal natychmiast rzuciła mi się w oczy gazeta - The Magic Bullet leżąca na stole. Przeczytałem ją i wziąłem. Sprawdziłem nieporządek w popielniczce - łupki od słonecznika, o tym zwyczaju agenta słyszałem już dawno temu. Spojrzałem na łóżko, na otwartą aktówkę. Leżał tam raport podpisany przez agenta Muldera - dokładnie się z nim zapoznałem. Poszedłem prosto w kierunku drzwi frontowych, przy nich skręciłem w lewo. Podniosłem z szafki nocnej książkę "From Outer Space" Jose Chunga i uruchomiłem telewizor. Na telewizorze stała butelka wódki. Wpatrując się w nią i zastanawiając, czy niczego nie pominąłem, postanowiłem przejść do sąsiedniego pokoju - zajmowanego przez agentkę Scully. Na stoliku obok łóżka leżała Biblia, przejrzałem ją. Obok był otwarty Laptop, zamknąłem go i podniosłem. Odwróciłem się do Skinnera i zapytałem, co o tym wszystkim myśli. Zaproponowałem sprawdzenie rozmów na laptopie. Dyrektor skwapliwie się zgodził. Wróciliśmy do recepcji... Porozmawiałem z panią portier. Sprawdziła nagrane rozmowy agentów Mouldera i Skully i pozwoliła je przepisać. Przepisałem dwa numery: 202-555-0149 - Washington i 206-555-0182 - Seattle. Zatelefonowałem w oba miejsca. Dziwne... Ten z Seattle nie odpowiadał. Udałem się do biura FBI w Seattle. Aby tego dokonać, użyłem PDA. Już w biurze Skinner zapowiedział, że zamierza przejrzeć swoje notatki. Poszedłem do swojego pokoju i ustawiłem laptop Scully na stole. Usiadłem na krześle, podniosłem i przeczytałem list od byłej żony (opcja "indifferent" w menu gry). Uruchomiłem komputer hasłem SHILOH. Nacisnąłem na ING i uruchomiłem przeszukiwanie numeru telefonu 206-555-0192 w Seattle. Adres magazynu znajdującego się w dokach został wpisany do mojego PDA. Wyłączyłem komputer. Udałem się obejrzeć magazyn w dokach... Podszedłem do Skinera, by spojrzeć na zamek w drzwiach magazynu. Użyłem uniwersalnego wytrycha i drzwi się otworzyły. Wszedłem w mroczne wnętrze: prosto, w prawo, prosto, wreszcie w lewo. Spojrzałem w dół. Była tam kałuża krwi. Wyciągnąłem moją torbę do zbierania poszlak i pobrałem próbki krwi. Powiadomiłem Skinnera o znalezisku. Podniosłem głowę i spojrzałem w prawo. W słup wbity był nabój. Wrzuciłem go do mojej torby z dowodami. Poszedłem w prawo, prosto, prawo i ponownie spojrzałem na podłogę. Podniosłem niedopałek cygara i wrzuciłem go do torebki. Poszedłem w prawo, dwa razy prosto, w prawo, prosto, w lewo, trzy razy prosto i wszedłem do biura magazynu. Wyjąłem i włączyłem latarkę i udałem się schodami na piętro. Podszedłem do pudła z narzędziami, w nim zauważyłem łom. Wyjąłem go. Poszedłem w prawo, dwa razy prosto, w dół i dwa razy prosto. Zobaczyłem Skinera, który stwierdził: "This phone is DOA". Poszedłem cztery razy prosto, w prawo, dwa razy prosto. Użyłem łomu, by otworzyć jedną ze skrzyń. Zobaczyłem jakiś czarny proszek, który niezwłocznie dodałem do dowodów rzeczowych. Wróciłem do Skinnera. Spytałem, co sądzi o krwi, proszku i niedopałku. Uważnie obserwowałem jego reakcję. Poszedłem prostą drogą (siedem razy), skręciłem w prawo, prosto, w lewo, podszedłem do drzwi i nimi opuściłem magazyn. Następnie udałem się w lewo, prosto, w prawo, prosto, dwa razy w prawo, prosto, w lewo. Zaczepiłem człowieka myjącego łódź. Przedstawił się jako James Wong. Pokazałem mu odznakę i przepytałem go. Wróciłem do głównej bramy magazynu i spotkałem Skinnera przy samochodzie. Zwróciłem mu uwagę na ludzi, którzy nas śledzili. By nie ryzykować żadnych zatargów, zrobiłem zdjęcie odjeżdżającego sedana. Wróciłem do Crime Lab w Seattle. Porozmawiałem z Johnem Amis. Oddałem wszystkie dowody przestępstwa do analizy, po czym wróciłem do biura w Seattle. Poszedłem w prawo, porozmawiać ze Skinnerem. Przełożony wziął próbkę krwi, by ją oddać do analizy w FBI's Science Crime Lab w DC. Poprosił mnie, bym zachował nadzór nad magazynem. Opuściłem pokój spotkań i poszedłem do swojego biura. Usiadłem na krześle i czekałem. Po chwili do pokoju wszedł agent Cook. Zaoferował, by zadzwonić do Computer Crime Division i sprawdzić laptop agentki Scully. Zgodziłem się. Wrzucił laptop do szafki z dowodami. Gdy tylko agent opuścił moje biuro, postanowiłem poszukać w komputerze wiadomości o Wongu. Włączyłem komputer. Pod szukanym katalogiem wpisałem nazwisko WONG, w bazie danych zaznaczyłem "Criminal". Włączyłem poszukiwanie. Po udanej operacji zgrałem zdjęcie samochodu do komputera. Zobaczyłem numer licencyjny sedana. Zapisałem ten numer. Włączyłem poszukiwanie. W katalogu szukania wpisałem numer rejestracyjny (240EAK) i zaznaczyłem "Vehicle License Number". Zaznaczyłem, że komputer ma szukać wiadomości również w "Government/Military". Włączyłem poszukiwania. Niestety, informacje okazały się zastrzeżone. Wyszedłem z biura i jeszcze raz udałem się do magazynu w dokach. Na miejscu zobaczyłem nadjeżdżający samochód. Wysiadł z niego jakiś mężczyzna. Poczekałem ukryty, aż mężczyzna wejdzie do magazynu. Wydało mi się to bardzo podejrzane. Kryjąc się w cieniu, podszedłem do tylnich drzwi samochodu. Szedłem prosto, w prawo, dwa razy prosto, w lewo, prosto, w lewo. Drzwi otworzyłem wytrychem. Poszedłem w prawo, prosto, w lewo i dwa razy prosto. Użyłem lornetki, by podpatrzeć podejrzaną działalność. Podszedłem znowu do kałuży krwi i spojrzałem na nią. Po chwili otworzyłem przegrodę. Wróciłem do moich apartamentów w Seattle. Otworzyłem drzwi. Poszedłem prosto, włączyłem telewizor. Poszedłem dwa razy w lewo i spojrzałem na śmieci znajdujące się na sofie. Postanowiłem się trochę rozerwać: pod plakatem Kronos Quartet był niezły sprzęt. Posłuchałem kilku utworów. Gdy znudziło już mi się to, poszedłem do sypialni. Spojrzałem na krawaty w szafce. Przejrzałem żurnal z nocnej szafki, po czym - zmęczony ciężkim dniem - zasnąłem. DZIEŃ DRUGI Gdy tylko się obudziłem, odczułem potrzebę pójścia do łazienki i odświeżenia się. Później pojechałem do biura. Przywróciłem do życia nieprzytomnego Cooka, następnie spojrzałem do szafki z dowodami rzeczowymi. Niestety: laptop agentki Scully zniknął! Ktoś musiał go sobie "pożyczyć". Ktoś z pracujących w tym budynku. Z zadumy wyrwał mnie dzwonek telefonu. Poszedłem do swojego biura, by go odebrać. Dzwonił agent Pendrell z laboratorium. Stwierdził, że odnaleziona krew należy do agentki Scully. Wtedy - nieszczęścia chodzą parami - przybył Cook i oznajmił, że zamordowano Wonga. Chciałem być na bieżąco, więc porozmawiałem z agentem na temat zamordowanego, po czym pojechałem do magazynów. Przywitał mnie oficer Mendoza. Pokazałem swoją odznakę - zostałem dopuszczony do miejsca przestępstwa. Porozmawiałem z lekarzem i fotografem. Poszedłem prosto i w lewo, by porozmawiać z detektywem Mary Astadourian z policji. Wpadła mi w oko. Szczerze i uczciwie opowiedziałem jej o całej sprawie. Niestety, wiedziała niewiele, więc nie mogła mi pomóc. Udałem się na łódź. Gdy wszedłem na jej pokład, znów postanowiłem porozmawiać z detektywem Astadourian. Poszedłem prosto, otworzyłem drzwi do kabiny i wszystko dokładnie obejrzałem. W szczególny sposób zainteresował mnie notes leżący na dole. Spojrzałem na lewo. Przeszukałem płaszcz, później poszedłem dwa razy w prawo i otworzyłem szafkę. Leżały tam narkotyki. Wyszedłem z kabiny. Znów porozmawiałem z detektywem Astadourian. Zapytałem ją o płaszcz i narkotyki Wonga. Inspektor wyciągnął ciało, zarządca przystani przyniósł kawę i wszyscy zrobiliśmy sobie krótką przerwę. Podszedłem do zarządcy przystani i spytałem go o przeszłość Wonga. Skierował mnie do Tarakanu, tam się też udałem... Spojrzałem w górę. W jednym miejscu wszystko było zniszczone, jak gdyby spalone. Poszedłem w lewo, prosto, w prawo. Z dołu ładowni poszedłem prosto, w prawo, prosto i spojrzałem na siekierkę. Spojrzałem także na znak DILARANG MASUK KECUALI CREW stojący przed wejściem. Po krótkim spacerze - prosto, w prawo, prosto - wszedłem do środka. Znajdowałem się w pobliżu schodów. Poszedłem dwa razy prosto, w prawo, znów prosto, po czym spojrzałem w dół, na skrzynie. Znajdowało się tam wcześniej mi nie znane logo czarnego orła. Obróciłem się w lewo i ruszyłem w stronę pudełka (trzy razy prosto). W środku znalazłem kulę - podniosłem ją. Wróciłem do punktu wyjścia - w lewo, trzy razy prosto, w prawo, prosto, w lewo, dwa razy prosto, do góry, prosto, w lewo, prosto. Stamtąd poszedłem w prawo, prosto, w lewo. Na budynku ujrzałem kolejny znak. Otworzyłem drzwi i czym prędzej wszedłem do środka. Wszedłem po schodach na wyższe piętro, po czym poszedłem dwa razy prosto. Wszystko po to, by zwiedzić pierwszą kajutę po prawej. Na stole leżała rosyjska broszura kapitana. Podniosłem ją i szybko przeanalizowałem. Udałem się do drugiej kabiny po lewej. Już w wejściu rzucił mi się w oczy otwarty sejf z listą płac. Podniosłem ją i udałem się do zewnętrznej strony drzwi. Otworzyłem je, skręciłem w lewo i poszedłem prosto, obok schodów. Dalej: w lewo, prosto, w lewo, do spalonej części pokładu. Spojrzałem na białe postacie zawieszone na linach. To podsunęło mi pewien pomysł... Schodami udałem się do góry, dwa razy prosto, w lewo i otworzyłem drzwi. Szybko odnalazłem detektyw Astadourian, lecz nie zamierzałem na razie z nią rozmawiać. Spojrzałem na świeże druki w pobliżu niej. Postanowiłem zadzwonić do Johna Amisa. Wyciągnąłem telefon, wybrałem numer Amisa, po czym nacisnąłem zielony przycisk i poprosiłem Amisa o przeniesienie druków. Odwróciłem się w stronę pani Astadourian i zapytałem ją o listę płac, o kulę i o "białe cienie". Nie zrozumiała mnie, więc zeszliśmy po schodach i pokazałem jej cienie. Przypominały zaginionego na moście w Hiroszimie. Wróciliśmy do góry. Znów zagadnąłem panią detektyw. Do rozmowy dołączył się wchodzący właśnie oficer Mendoza. Miał informacje od koronera. Udałem się do biura tego ostatniego. Wszedłem do sali, w której dokonywano autopsji. Spojrzałem na narządy, na prawo od koronera. Ujrzałem ślimaka w pobliżu narządów. Zapytałem, czy mogę go wziąć do analizy, po czym dokładnie wypytałem koronera. Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o zgonie Wonga. Zapytałem o narkotyki i Tarakan. Dowiedziałem się, że w sprawę wmieszanych było dwóch agentów FBI. Nie musiałem zastanawiać się, kto taki. Poszedłem do Astadourian. Zgodziłem się w kilku punktach z jej teorią o przemycie. Ta sprawa łączyła nas. Pojechałem do laboratorium. Zobaczywszy Amisa - właśnie czytał jakiś komiks - dokładnie go wypytałem, po czym dałem mu wszystkie dowody: kulę, żurnal kapitana, listę płac i nabój. Pojechałem do swoich apartamentów. Podszedłem - prosto, w lewo, prosto - do biurka, przy którym pracuję. Włączyłem sekretarkę, by wysłuchać nagranych rozmów. Zalogowałem komputer i włączyłem elektroniczną pocztę. Miałem wiadomość od Amisa, był to plik. Kliknąłem na nim - TARAKAN.DAT - i przegrałem go sobie. W wyszukiwarce wpisałem FBI i kazałem szukać. Jednym z tych złych był agent Cook! Wyłączyłem komputer. Usłyszałem pukanie do drzwi. Któż to mógł być inny? Oskarżyłem go. Nawet nie chciał mnie słuchać, lecz miałem zbyt wiele na niego haków. Wystarczyło, że wspomniałem o odciskach palców. Załamał się. Obiecałem zapomnieć o tej wpadce. Pojechałem do magazynów. Tam stała jakaś ciężarówka. Z ukrycia obserwowałem ruchy przy niej. Gdy wokół niej zrobiło się pusto, bardzo szybko i bardzo ostrożnie podszedłem do niej i wlazłem do kabiny. Spojrzałem w prawo, na przegródkę. Otworzyłem ją i przepisałem adres, który zobaczyłem na niej: RR#1121, 82434. Usłyszałem kroki. Szybko ewakuowałem się z ciężarówki od strony pasażera. Wróciłem do mojego pokoju i poszedłem spać... DZIEŃ TRZECI Wpadła do mnie detektyw Astadourian z wiadomościami. Porozmawiałem z nią; zaproponowałem odtworzenie przyniesionej przez nią kasety wideo. Po obejrzeniu Astadourian zapytała o moją opinię, po czym powiedziała mi co nieco o Wongu i pokazała jego akta. Obejrzałem te pięć kartek - Wong figurował na pierwszej stronie. Spytałem detektyw Astadourian o topielca, Tarakan i Muldera. Wciąż była przekonana co do słuszności swojej teorii. Poszedłem do mojego miejsca pracy (w domu) i odebrałem Fax. (Uwaga: jeżeli posiadasz FBI-owską translację tekstu, odbierz fax, po czym daj detektyw Astadourian listę płac). Podałem jej analizę kuli. Miała trochę racji: rosyjscy robotnicy doglądali ładunku plutonu. Ta sprawa była bardziej skomplikowana niż początkowo sądziłem. Myśląc o tym, umyłem się i pojechałem do koronera. Oznaczył on ciało zabitego napisem: promieniowanie hiroszimopodobne. Podszedłem do koronera i wypytałem go. Zapisałem komentarz o termicznym promieniowaniu. Pojechałem do Charno. Od głównej bramy poszedłem prosto i otworzyłem drzwi do biura. W biurze spojrzałem w prawo i w dół. Był tam dziennik okrętowy. Podniosłem dziennik... I zostałem zaatakowany przez mężczyznę z dziwnymi oczami. Szybko rozejrzałem się. Na lewo od bomby była łopata. Spojrzałem w stronę lodówki. Na ziemi była krata. Wyłamałem ją łopatą i ewakuowałem się. Zdążyłem! Uspokajając się, zacząłem flirtować z panią detektyw. W międzyczasie spytałem ją o bombę. Uważała, że bomba była podłożona, by kogoś zabić. Kogo? Pojechałem do swoich apartamentów. Włączyłem komputer. W przeszukiwarce - Media wrzuciłem takie hasła jak: Tarakan, Georgia, Russia, Plutonium, Smuggling, UFO, Wong. Poczytałem sobie na noc. Wyłączyłem komputer i poszedłem do sypialni. Rzuciłem okiem na broszurkę i poszedłem spać. DZIEŃ CZWARTY Pojechałem do biura FBI. Poszedłem w prawo, prosto do pokoju spotkań. Spotkałem agenta Cooka, który właśnie gdzieś się wybierał. Powiedział mi o gruzińskim przemytniku Yvgeny Smolnikoffie, który coś kombinował w magazynach. Wypytałem o wszystko Cooka, po czym udałem się do magazynów Smolnikoffa. Tknięty złymi przeczuciami wyciągnąłem broń z kieszeni. W pewnym momencie usłyszałem ostrzeżenie Cooka i tylko dzięki niemu uniknąłem kuli. Nagle z prawej strony pojawiło się trzech gości nieskorych do rozmów. Zaczęła się strzelanina. Unikałem, strzelałem. Kiedy padł ostatni z napastników, pobiegłem do schodów, po czym na piętro. Kawałek do przodu, po czym szybko odwróciłem się (dwa razy w prawo) i strzeliłem w kolesia. Obróciłem się znowu. Jeden był za drzwiami. Strzeliłem. Dwa ciała upadły na ziemię. Znów się obróciłem i podbiegłem w przód, dwa razy w prawo, góra, przód. Znalazłem się na drugim piętrze. Poszedłem do przodu dwa razy, w lewo, dół, prosto do nory Smolnikoffa. Nie zastrzeliłem go, sam nie wiem dlaczego. Cook wszedł za mną i powiedział, bym ubezpieczał miejsce i napomknął o upuszczonym pistolecie pod schodami. Wszedłem na trzecie piętro, zszedłem na drugie, później na pierwsze piętro. Zobaczyłem otwarte drzwi frontowe. Obróciłem się w prawo, poszedłem prosto, w prawo, prosto i spojrzałem na listę widniejącą na stole - przywłaszczyłem ją sobie. Obróciłem się w prawo i spojrzałem na emblemat czarnego orła na otwartej skrzyni. Był identyczny z tym, który widziałem w Tarakan. Poszedłem prosto. Zatrzymałem się tuż przy porzuconym pistolecie, podniosłem go. Wróciłem do Cooka i Smolnikoffa. Wypytałem Smolnikoffa dosłownie o wszystko. Zanotowałem jego reakcję, gdy pytałem o magazyny. Później, gdy zapytałem go o broń, którą posiada i w jaki sposób jej używa, Cook zaproponował balistyczny test. Pojechałem do laboratorium. Dałem Amisowi broń, by przeprowadził test. Wróciłem do warsztatów Smolnikoffa. Poszedłem do jego kryjówki. Jeszcze raz pogadałem ze Smolnikoffem i jeszcze raz zaprzeczył wszystkiemu. Zadzwonił telefon. Porozmawiałem z Amisem. Pojechałem do swojego pokoju. Podszedłem do biurka, włączyłem komputer i wkliknąłem się w e-maila. Była wiadomość od Otto Dee. Otworzyłem plik JOHNDOE.DAT, by zgrać odciski palców kierowcy ciężarówki. Kliknąłem na Government/Military i dałem przeszukiwanie. Oczywiście, wiadomości okazały się zabezpieczone. Wyszedłem z komputera. Odebrałem sekretarkę. Ktoś pukał. Za drzwiami stała zła jak osa detektyw Astadourian - zła, bo nie powiedziałem jej o akcji w magazynie. Próbowałem ją uspokoić. I udało się to... Niedługo później zostałem poproszony, bym odwiedził Sand Point Hangar 4. Postanowiłem to zrobić... Następnego dnia. Gdy detektyw wyszła, ja poszedłem do sypialni i uruchomiłem PDA. Przejrzałem wiadomości, po czym poszedłem spać. DZIEŃ PIĄTY Z samego rana pojechałem do Hangaru 4. Skręciłem trzy razy w prawo, by zobaczyć drzwi. Wszedłem w prawe. Stał tam X. Od razu dałem mu słowo honoru, że go nigdy nie widziałem. X opowiedział mi o szpitalu w Gold Bar, po czym podarował mi dziwnie wyglądający sztylet potrzebny do zabicia obcego. Gdy X odszedł, pojawiła się Astadourian. Pojechałem wraz z nią do szpitala. Powiedziałem doktorowi McIntyre, że szukam Dany Scully. Doktor była niedowiarkiem - musiałem pokazać odznakę. Zapytała o przełożonego Scully, więc wymieniłem nazwisko Skinnera. Wypytałem panią doktor, po czym udałem się za nią. Na wstępie powiedziałem agentce, że przysłał mnie Skinner i że nazywam się Willmore. Zdziwiła się. By udowodnić jej działanie w dobrych intencjach, pokazałem jej sztylet. Rozmowa zaczęła się rozwijać, więc pokazałem jej fotkę Smolnikoffa. Wypytałem ją o wszystko, po czym udałem się do Rural Route 1121. Poszedłem dziewięć razy prosto, przy słupie spojrzałem w górę i wdrapałem się na niego. Na samej górze zacząłem kontemplować widok, rozglądając się na lewo i prawo. Użyłem lornetki, zobaczyłem dach osmolonego wagonu. Zszedłem. Na dole czekała na mnie agent Astadourian. Zapytałem ją, co o tym sądzi. Poszedłem w prawo, prosto, w prawo, dwa razy prosto i wdrapałem się na wagon Tą drogą doszedłem do spalonego wagonu oznaczonego numerem 82434. Wszedłem, poszedłem dwa razy w prawo, dwa razy prosto. Zobaczyłem bezdomnego. Wypytałem go. Miał dla mnie zagadkę: co znalazł w garażu? Odpowiedziałem: Photographs, Moving pictures, Videotape. Zgodził się odsprzedać znalezioną kasetę za kilka zielonych. Pojechałem do biura. Włożyłem kasetę do VCR, obok komputera. Za radą Cooka zatrzymałem klatkę, na której widoczny był profesor. Zrobiłem kopię klatki i uzyskany portret obejrzałem w przeszukiwarce, zestawiwszy go z działem Government/Military. Człowiekiem okazał się Jonatham Rauch, chirurg wojskowy. Wyszedłem z komputera. Połączyłem się z Samotnymi Strzelcami. Porozmawiałem z nimi o całej sprawie. Po zakończeniu rozmowy użyłem PDA, by otworzyć e-mail z B/9 Force 10. Zgrałem położenie GPS Alaska. Pojechałem do domu Raucha na Alasce. W odległym samochodzie ktoś siedział. Wszedłem na ganek. Poszedłem w lewo, prosto, w prawo, do drzwi. Obróciłem się w prawo, poszedłem prosto, w lewo, prosto, w lewo, do góry, na strych. Zobaczyłem martwego Raucha. Zwrócił na siebie uwagę sztylet zwisający na linie. Podbiegłem do korda, wiszącego koło biurka i nim przeciąłem linę. Poszedłem opuszczonymi schodami na górę. Tam znalazłem agenta Muldera! Rozwiązałem go i wypytałem go o jego przejścia. Naraz odezwała się moja komórka - dzwoniła agentka Scully. Kiedy Mulder z nią rozmawiał, na zewnątrz pojawiło się dwóch agentów NSA. Poszedłem w prawo, w dół, prosto, w prawo, prosto, w prawo, prosto, w prawo, prosto. Zaczęła się strzelanina. Na moje szczęście, zwyciężyłem (o ile zadawanie śmierci można nazwać zwyciężaniem...). Podszedłem do czołowego rogu werandy, w pobliże samochodów. Agenci powiadomili mnie, że moje śledztwo zakończyło się pozytywnie. Teraz mieli udać się do jakieś bazy, postanowiłem pojechać z nimi. Byłem w jakimś pokoju w tej dziwnej bazie... Wyciągnąłem swoją broń. Poszedłem do następnego pokoju, by znów spotkać Scully. Poszedłem do Central Control Room, gdzie w oczy rzucały się rzędy ekranów. Kilka świeciło, kilka wydawało dziwne dźwięki, a kilka pokazywało mapę obszaru. Obróciłem się w lewo i poszedłem dwa razy do przodu, cały czas dotykając plecami prawej ściany. Zobaczyłem żołnierza - on mnie nie widział. Jeszcze raz sprawdziłem pistolet - naładowany. Poszedłem prosto i w prawo do Locker Room. W nim spotkałem Muldera. Jeszcze nie strzelałem, czekałem. Kiedy Mulder poprosił agentkę o pomoc, zawołałem "Scully, run!" i sam pobiegłem do pokoju. Obróciłem się w prawo i wygrzałem do żołnierza. Upadł na ziemię. Wróciłem do Locker Room. Leżało tutaj wiele ciał. Podszedłem do drzwi po prawej stronie na górze. Będąc odwrócony do ściany, skręciłem w lewo, prosto, w prawo i wszedłem do Supply Room. Tutaj były duże, czarne skrzynie. Scully powiedziała mi o zachowaniu Muldera. Był on opanowany przez Obcego! Wyszedłem z tego pomieszczenia i przebiegłem w lewo i dwa razy prosto, dalej w prawo, prosto, w lewo, cztery razy prosto, do pokoju kontrolnego. Małe oszklone pomieszczenie jest częścią główną tej sali. Poszedłem cztery razy prosto po lewej stronie małego pomieszczenia, po czym przeszedłem przez otwarte drzwi. W międzyczasie przeszedłem przez Medical Exam Lab (wiele metalowych stołów). Tam przywitał mnie opanowany przez obcego agent Cook. Wszystko było jasne: Obcy opuścił Muldera, by móc zawładnąć Cookiem. Szybko podniosłem narzędzie leżące na końcu stołu i wbiłem to w agenta. Upadł, wyjąc. To jednak nie był czas na łzy. Agentka Scully miała dobry plan. Spojrzałem na panel kontrolny po jej prawej i przyjrzałem się bliżej panelowi po mojej lewej. Wcisnąłem zieloną gałkę, by móc dostać się do Isolation Chamber. Poszedłem w lewo, prosto, by wyjść z tego pomieszczenia. Poszedłem w lewo, prosto, do najbliższych drzwi. Nacisnąłem czerwony przycisk z prawej strony. Drzwi się otworzyły. Poszedłem w prawo, prosto, w lewo, dwa razy prosto, w lewo, prosto, w lewo. Kolejne drzwi. Znów nacisnąłem czerwony przycisk i drzwi się otworzyły. Obróciłem się dwa razy w prawo i poszedłem siedem razy prosto, cały czas widząc Central Control Room po mojej prawej. Poszedłem w prawo, prosto i wszedłem do pomieszczenia ze zniszczonymi monitorami. Po wejściu do pomieszczenia, udałem się prosto, w lewo, by podejść do dużego przycisku "Life Support Systems: Entry". Nacisnąłem ten przycisk. Pokój, w którym przetrzymywany był pojazd obcych, otworzył się. Poszedłem w lewo, dwa razy prosto, do głównego korytarza. Stamtąd w lewo, prosto, w lewo, osiem razy prosto, mając Central Control Room cały czas po lewej, w lewo, prosto i byłem przed wcześniej zamkniętymi drzwiami. Scully zapytała, jaki kierunek wolę, wybrałem prawo. Wyciągnąłem broń. Poszedłem dwa razy prosto i strzeliłem do stojącego tam strażnika. Podniosłem klucz, poszedłem w lewo, cztery razy prosto do Isolation Chamber. Tam poszedłem dalej prosto, później dwa razy prosto i przycisnąłem czerwony przycisk. Drzwi się zamknęły. Szybko wyciągnąłem sztylet, który otrzymałem od X i podałem go Agentce Scu..." W pokoju panowała ciemność. Jasne snopy światła, generowane przez latarki agentów przecinały atramentową przestrzeń. Mimo ograniczonej widoczności szybko odkryli i zidentyfikowali ciało leżące na ziemi. Był to ich współpartner, człowiek, dzięki któremu odkryli bazę na Alasce. Wyraźnie widoczne było, że zatrzymał go na zawsze celny strzał w tył głowy, w chwili, gdy chciał się ewakuować przez okno. Agent Mulder jeszcze raz spojrzał na migocący białawym kolorem monitor. - Spóźniliśmy się, Scully. Nigdy nie udowodnimy prawdy. Odwrócił wzrok od komputera, na ekranie którego widniał tylko jeden napis: #01 File Deleted. Źródło: Internet |