Wydawca-Producent: Ocean-Team 17 Gatunek: Wojna robaków Info: Memory Card - 1 Blok, max 4 graczy Ilość płyt: 1
::: Worms :::
| Pewnie większość z was kopnęłaby mnie teraz z chęcią w tyłek.
Powstały już trzy części Worms'ów, a ja powracam do pierwszej. Powracam do niej,
ponieważ uważam ją za kultową i najlepszą z tych trzech części. Gra jest już
dość stara, bo liczy sobie ponad pięć latek. W tej chwili należy już do klasyki, co
nie oznacza, że nie powinno się w nią grać. Zaczniemy od tego, że gierka ukazała się po raz pierwszy na Amidze i Pc. Ja akurat posiadałem obydwie wersje, bo miałem Amige i blaszaka. Mimo, że wersja blaszakowa włączała się z dysku, a nie z dyskietek tak jak na Amidze zdecydowanie wolałem wersje na "Przyjaciółkę". Pamiętam dobrze, że w Worms'y grałem bardzo dużo. Dostałem świra na ich punkcie! Sądzę, że tak byłoby i dzisiaj gdybym zobaczył Worms po raz pierwszy. Ta gra nie straciła nic ze swojego uroku. Tak samo jak niegdyś pojedynki pomiędzy uzbrojonymi po pachy robalami dostarczają wiele emocji i najzwyklejszej w świecie przyjemności. Może najpierw wyjaśnię zasady gry dla tych, którzy jeszcze w "Robale" nie grali. Otóż w tej grze walczą pomiędzy sobą drużyny (ile to zależy od nas). Możemy walczyć z komputerem lub z bardziej inteligentnym przeciwnikiem - z kolegą (chociaż z tym to różnie bywa). Na losowo wygenerowanej planszy poustawiane są nasze żołnierzyki - w tym wypadku małe robaczki. Każdy z nich ma ze sobą o wiele więcej niż taki McGuayver. To znaczy Bazooki, Shoot gun'y, uzi, dynamit, granaty itd... Czyli standardowe wyposażenie prawdziwego żołnierza. Używając takich oto środków musimy się pozbyć naszego wroga. Każdy robal ma określoną ilość energii, a co jakiś czas spadają skrzynki z różnymi gadżetami. Kiedyś gra zachwycała nie tylko niezwykłą grywalnością, ale i bardzo dobrą, kolorową grafiką oraz całkiem niezłym udźwiękowieniem. Dzisiaj grafika nie wywołuje na pewno wytrzeszczu gałek ocznych. Niektórym może przeszkadzać wygląd malutkich robaczków, które składają się dosłownie z kilku pikseli na krzyż. Plansze, na których toczą się bitwy również nie są dzisiaj niczym nadzwyczajnym. Ot zwykłe, ręcznie rysowane poletka wyświetlane w niskiej rozdzielczości. Mimo tak przestarzałej oprawy graficznej nie jest jednak ona tak słaba aby odstraszać czy zniechęcać gracza. Nadal jest bardzo kolorowa i buduje odpowiedni klimat. Jak już mówiłem gra nie straciła ani trochę na uroku pod wpływem działania czasu. Tak jak kiedyś wciągała, tak i teraz potrafi wciągnąć na wiele godzin, a co najważniejsze gra jest bardzo żywotna i można do niej bardzo często powracać. Myślę, że warto mieć pierwszą część Worms'ów szczególnie, że teraz gra wydana została na platynie i jej cena jest bardzo niska. Polecam!
|
|
|||||||