::: Wykręt nr.1 - Gulner :::
Gulner. Ten sympatyczny i nieco nieśmiały stwór żyje wśród nas. Nie lubi światła dlatego częściej spotykamy go w nocy. Jest bardzo płochliwy więc niewielu może pochwalić się że go widziało. Są dwa powody: - dobrze się maskuje - niewielu przeżyło takie spotkanie. To było zanim trafiłem do sierocińca. Bawiłem się na dworze z kolegami, zrobiło się późno i ciemno. Ja i mój kolega Maciuś już mieliśmy wyjść z piaskownicy i iść do domów gdy podszedł do nas On. Był miły i miał bardzo zdrowe zęby, które często szczerzył w uśmiechu. Około godziny 22:00 Gulner odprowadził Maciusia. Chciałem pomóc więc powiedziałem Gulnerowi, że idą w złym kierunku, ale okazało się że zna on świetny skrót. Po 10 minutach wrócił. Powiedziałem, że chcę do domu, a ten miły stwór zgodził się mnie odprowadzić - ciekawe, wcale go o to nie prosiłem. Rodziców nie było w domu tylko w drzwiach znaleźliśmy karteczkę "Piotrusiu jesteśmy u sąsiadów pod 10, przyjdź po nas jak wrócisz". Chciałem już iść pod 10-tkę, ale Gulner pchnął drzwi i okazało się, że są otwarte. Pobawiliśmy się wspólnie jeszcze przez 20 minut, a potem Gulner położył mnie do łóżka. Był bardzo miły i powiedział, że poczeka na rodziców. Rano obudziły mnie jakieś krzyki - po domu
śmiesznie biegali panowie policjanci. Jeden z nich wyciągnął mnie z łóżka, byle jak
ubrał i próbował wyprowadzić z mieszkania, ale się wyrwałem i pobiegłem do mamy.
Nigdzie jej nie było, taty też. Panowie w białych fartuchach nieśli jakiś czarny
worek plastikowy. Drugi taki sam leżał pod ścianą w przedpokoju. Wtedy zauważyłem,
że ściany są poplamione czerwoną farbą, której spora kałuża rozlewała się po
podłodze, któryś policjant krzyknął: |